poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Zaczęło się ...

Od kilku tygodni zauważyłem że jestem jakiś bardziej nerwowy, zdecydowanie mam mniej cierpliwości do dziecka, co nie jest komfortowe zarówno dla mnie jak i dla niego, staram się trzymać nerwy na wodzy, ale nie zawsze to wychodzi i wciąż muszę myśleć o tym by się opanowywać, co jest z jednej strony frustrujące jak i meczące. Powód ? Myślałem że może to głód (ale nie było to to),

wtorek, 8 listopada 2016

Dziękuję ...

... za maile od Was wyrażające troskę o mnie bo dawno się nie odzywałem. Co prawda zaglądam tu często, ale nie miałem okazji nic napisać.  Jestem, jesteś trzeźwy, w pełnej abstynencji bez głupich "pomysłów" w głowie.
Jestem trzeźwy to jednak nie oznacza ze w stu procentach jestem zadowolony z życia, z tego jakie prowadzę, w jakim miejscu jestem - a dodatkowo pogoda nie sprzyja hura optymizmowi  (ale zawsze tak miałem).
Praktycznie codziennie "walczę" z brakiem chęci do robienia czegokolwiek, o ile chwile kiedy widzę się z synem (a widzę się praktycznie codziennie) są pozbawione takiego stanu, to już jak jestem sam bywa różnie. Ślęczenie wieczorami przed TV czy komputerem wiem ze do niczego nie prowadzi ale tak właśnie ostatnio spędzam wieczory. Duży udział w moim kiepskim nastroju ma praca, której mam dość, a zmiana wcale nie jest taka prosta (z różnych względów).
Całe szczęście ze gdzieś na wysokim priorytecie jest u mnie zadbanie o zdrowie,  o sprawność fizyczną, dietę (od ponad roku za siebie się wziąłem) wiec dość regularnie odwiedzam siłownię czy basen gdzie w pewien sposób się odprężam czy odstresowywuje.

Tyle ode mnie raz jeszcze dziękuję za troskę.

czwartek, 28 lipca 2016

I nadszedł koniec ...

... po 15 miesiącach skończyłem terapię. Pozostał mi blisko miesiąc kontaktu indywidualnego, oczywiście zawsze mam "zielone światło" na powrót ale mam nadzieję że nie będę musiał skorzystać.
Postaram się krótko podsumować ten okres.

czwartek, 28 kwietnia 2016

To już chyba wszystko ...

... na co czekam, co wiedziałem że jeszcze musi się wydarzyć. Kiedy nadszedł moment otrzeźwienia, kiedy zobaczyłem to całe zniszczenie jakie zrobiłem w rodzinie i finansach, kiedy zaczęły do mnie docierać konsekwencje jakie będę musiał ponieść, wiedziałem co mnie czeka. Zaczynając od początku: rozwód, wyprowadzka żony (choć początkowo to ja miałem się wyprowadzić), komornik

sobota, 26 marca 2016

piątek, 4 marca 2016

To już ponad 2 tygodnie ...

jak wyprowadziła się była żona z synem i mieszkam sam. Początkowo to ja miałem się wyprowadzić, ale niepewna przyszłość co do tego mieszkania (nie płacę całości rat kredytu hipotecznego) oraz okazja wynajęcia mieszkania po okazyjnej cenie skłoniło "byłą" do takiego ruchu - może to i lepiej, sam nie wiem. Z synem widzę się codziennie więc to dużo dla mnie znaczy, mój cel to bycie dobrym

wtorek, 12 stycznia 2016

Jestem ...

.... i praktycznie codziennie zaglądam na bloga, czytam Wasze komentarze, maile - odpisuję wg możliwości. Dawno nic nie pisałem bo niewiele się działo, w sensie non stop to samo: praca, "dom", terapia. Krótko o wszystkim - praca - niekończąca się gonitwa za wynikiem (taka praca w sprzedaży, w dużej korporacji), wciąż stres czy w tym miesiącu uda odpalić się premię. "Dom" - decyzja zapadła, szukam mieszkania (taniego), dla dobra wszystkich nie możemy już mieszkać razem, o ile miałem iskrę nadziei że może jakoś się ułoży, to na tą chwilę wiem że to nie możliwe, działamy sobie

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pozorny spokój. ..

Minął prawie miesiąc od ostatniego posta i blisko 10 miesięcy abstynencji. Jakiej 2 tygodnie temu zaczęło do mnie docierać, ze w moje życie wkradła się rutyna. Rutyna przeplatana nudą, za którą nigdy nie

niedziela, 4 października 2015

Wzlędny spokój

Dawno nie pisałem, może dlatego że za bardzo nic się nie dzieje - a może to tylko moje złudne odczucie, zatem po kolei co u mnie:
- ja - urlop jeszcze mnie "trzymał" przez kilka dni, dniami towarzyszył mi spokój, mało co mnie denerwowało, czułem że odpocząłem, a potem wszystko wróciło no normy,
- terapia - bez zmian, chodzę, udzielam się, poznaję mechanizmy, siebie, zwroty pozwalają mi spojrzeć na siebie przez pryzmat reszty grupy - dają również do myślenia,

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Po urlopie ...

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem na urlopie. Śmiało mogę powiedzieć że był to pierwszy "prawdziwy" urlop od kilku lat. Do tej pory schemat był identyczny: siedziałem non stop z telefonem lub laptopem i grałem lub pracowałem, albo jedno i drugie. Dziś z czystym sercem mogę powiedzieć że zadbałem o siebie, mając 2 tygodnie urlopu pierwsze 5 dni spędziłam sam ze sobą pod namiotem na rybach, ja i natura, zero telefonu, zero maili - pierwszy w życiu taki urlop - polecam. Psychicznie

czwartek, 6 sierpnia 2015

Prośba do Was

Jeśli ktoś śledzi moje wpisy to zapewne zauważy że na początku publikowałem je nieco częściej niż raz na 2 tygodnie jak planowałem, związane było to z tym że masę spraw miałem w głowie, które chciałem z siebie w ten sposób "wyrzucić", podzielić się.
Jeśli są jakieś sprawy, o których byście chcieli usłyszeć, może o czymś zapomniałem napisać lub przeoczyłem - prośba piszcie na mail: hazardzistaja@gmail.com

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Przemyślenia ...

Rozpoczynając terapię byłem już w ok. miesięcznej abstynencji, jak już wspominałem przyszedł taki dzień, dokładnie nie pamiętam który, gdzie się zatrzymałem, obejrzałem za siebie i postanowiłem skończyć z hazardem. Na trapię poszedłem, by "poznać wroga", dowiedzieć się jak radzić sobie z głodami, generalnie usłyszeć więcej na temat hazardu, mechanizmów którymi się rządzi, czego powinienem unikać, jak radzić sobie z nim w dalszym życiu. Dziś na sens terapii patrzę nieco inaczej (szerzej), zauważyłem to jakiś czas temu. Terapia nie służy temu by nie grać, nie pić, nie brać (to czasami udaje się bez terapii), a abstynencja jest tylko pewnym fundamentem pod to, by zacząć trzeźwieć/zdrowieć - dla mnie oznacza to żyć, rozwijać się, świadomie podejmować decyzje (mimo że mogą być błędne). Odczuwać, dostrzegać i przeżywać to co dzieje się dookoła, otworzyć się na ludzi, odblokować swoje emocje, uczucia. Wziąć ster życia we własne ręce i samemu pokierować tym statkiem - dla wielu z Was to jest pewnie banalne, ale dla osoby która tkwiła w uzależnieniu kilkanaście lat to oznacza dużą zmianę.

sobota, 18 lipca 2015

Terapia - czytanie pracy przed grupą II

W czwartek czytałem swoją drugą pracę przed grupą, tekst poniżej:



"Mechanizmy uzależnienia.

Na podstawie zdobytej wiedzy, materiałów i zajęć grupowych, opiszę jakie mechanizmy obronne stosowałem, trwając w czynnym nałogu. Postaram się wymienić jak najwięcej z nich (np. racjonalizowanie, minimalizacja, kłamanie, zaprzeczanie, fantazjowanie, intelektualizowanie, obwinianie innych, odwracanie uwagi, koloryzowanie wspomnień). Do każdego mechanizmu obronnego podam konkretny przykład z mojego życia, kiedy go używałem by podtrzymać trwanie w moim nałogu.



W przypadku pisania tej pracy, musiałem trochę bardziej się skupić, by dopasować moje zachowania do zdefiniowanych mechanizmów obronnych. Przeglądając i wczytując się w te najczęściej pojawiające się znalazłem kilka, których stosowanie mam nadzieję trafnie przypisałem do sytuacji

poniedziałek, 6 lipca 2015

Zmęczenie

Dawno nic nie pisałem, może też dlatego, że niewiele się działo. Obserwując siebie dochodzę do kolejnych wniosków - jestem mega zmęczony. Na to zmęczenie składa się kilka czynników: praca, która na obecna chwilę stanowi dla mnie spore wyzwanie, nie za bardzo ja lubię, tzn już wiem że nie nadaję się do pracy w korporacji. Zmieniając pracę był jeden cel, więcej zarabiać, czy i jak się odnajdę w dużej korporacji nie myślałem o tym, liczyła się wyłącznie kasa. Teraz gdy nie gram i patrzę trzeźwo lub trzeźwiej na świat dochodzą do mnie te odczucia, które wcześniej były zbyt małe bym je dostrzegł, nie mogły się ona przebić do mojej świadomości. Bardzo mi to przeszkadza,

piątek, 19 czerwca 2015

Odnośnie żon, partnerek, ...

Oglądałem jakieś dwa dni temu film o początkach ruchu AA, o założycielu Billu Wilsonie, ruchu który swój początek miał w USA w 1935 roku, "Nazywam się Bill W." film z 1989r - klasyka jeśli chodzi o tą tematykę. Oglądając ten film, przypomniało mi się, że znajomo brzmi ta historia i okazało się, że oglądałem całkiem niedawno w TV nowszą ekranizację "Gdy miłość to za mało" (2010r). Dlaczego o tym piszę? Pomijając hollywoodzką oprawę filmu, każdy uzależniony człowiek (od czegokolwiek), lub osoba współuzależniona, znajdzie moment w filmie, który szczególnie będzie dla

sobota, 13 czerwca 2015

Terapia - czytanie pracy przed grupą.

W czwartek czytałem na forum grupy swoją pracę, nie było to łatwe. O ile nie mam problemu z opisywaniem uczyć na tym blogu, czy w ogóle przelewania ich na papier, są one szczere i niczego nie upiększam nie koloryzuję, ponieważ robię to całkowicie anonimowo, nikomu z Was nie mówię tego prosto w oczy, nikt z Was nawet jeśli jakimś cudem kiedyś mnie spotkał czy by mnie spotkał, nie skojarzy tego bloga z moją osobą - i chyba to jest ten element który mi pozwala w ogóle coś tu pisać. W tym wypadku musiałem zmierzyć się ze swoimi emocjami przed tak naprawdę obcymi ludźmi, podzielić się swoimi najskrytszymi tajemnicami (chciałem - nie musiałem), chyba cztery razy przerywałem czytanie, bo nie byłem w stanie powstrzymać emocji, było to dla mnie

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Trzeźwienie ?

Minęło blisko 5 miesięcy mojej abstynencji i widzę różnice, między tym jak postrzegałem świat jeszcze pól roku temu, a jak widzę go dzisiaj. Zdarza mi się powracać do swoich postów i czytając je nie wierzę że to wszystko zrobiłem, że byłem w stanie postawić na jednej szali wszystko, począwszy od rodziny, po znajomych, relacje, na drugiej chęć zarobienia pieniędzy, a później chęć odegrania się. Świat który widzę dziś niestety nie jest lepszy, nie jest "różowy", ale na pewno jest prawdziwy, nie żyje już złudzeniami, nie fantazjuję o fortunie, którą zarobie na rynku, codziennie stawiam czoło

poniedziałek, 1 czerwca 2015

O terapii.

Pojawiło się kilka komentarzy, maili na temat terapii: czy poszedłem dobrowolnie, jak to wygląda, czy mi coś daje, zatem kilka słów, tyle co mogę napisać na temat mojej terapii.
Przede wszystkim pamiętajcie, że jestem tylko hazardzistą, osoba uzależnioną i wyrażam tu swoje zdanie na podstawie swoich odczuć.
Wracając do terapii, w momencie gdy już zonie powiedziałem o problemie, nie grałem ok 3 tygodni i podjąłem decyzję że grać nie będę. Jak wielokrotnie wspominałem konsekwencje mojego grania, na tyle przemawiają mi do rozsądku, że przez myśl (przynajmniej bezpośrednio) nie przeszło mi wpłacenie kasy na rachunek maklerski. Do tej pory, przez te ok 12 lat, nigdy nie próbowałem zerwać z graniem i jest to pierwszy raz, kiedy podjąłem decyzję że to koniec. Nie wiem co będzie za rok,

wtorek, 26 maja 2015

Nie graj za pożyczone.

Tą regułę słyszałem chyba nie raz na swojej drodze "inwestora". I chyba nawet pamiętam ten pierwszy raz kiedy sięgnąłem za nie swoją kasę i wspomniałem tą regułę. Ale przecież mnie to nie dotyczy, to chwilowe niepowodzenie, kasę pożyczam na chwilę, niebawem się odkuję i oddam - zna