wtorek, 23 kwietnia 2019

Czas mija ...

... cały czas się coś dzieje, może nie dużo, ale "nowego" - syndyk zakończył swoją prace i czekam na ostateczny termin rozprawy gdzie zasądzony zostanie ostateczny plan spłaty.

czwartek, 15 listopada 2018

Yes, Yes, Yes ...

... w dniu dzisiejszym zostało wydane postanowienie o ogłoszeniu mojej upadłości, dziś miała miejsce rozprawa w sądzie, gdzie usłyszałem tą wspaniałą wiadomość, reakcja była jedna - płacz radości :)
To dopiero początek, ale jakże pokaźny krok do "normalnego" życia, bez wstydu, sąd dał mi szansę zacząć życie na nowo i ... na pewno jej nie zmarnuję, tego bądźcie pewni.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, dobre słowa dające otuchę i przede wszystkim Kancelarii, która pomogła mi w całej procedurze, zgromadzeniu dokumentów, przygotowania wniosku (jeśli ktoś chce skorzystać zapraszam do kontaktu mailowego) i wszystkim którzy dawali mi siłę do dalszego działania.
Oczywiście blog pozostaje, będę Was informował jak wygląda dalszy proces od mojej strony.
Raz jeszcze WIELKIE DZIĘKI  ! ! ! ! !

środa, 19 września 2018

Zmęczony i ...

... no właśnie zastanawiam się czy na głodzie, czy po prostu zmęczony. Ostatnie kilkanaście miesięcy to przekierowanie uwagi, a może wręcz ucieczka do ćwiczeń fizycznych z postawionym konkretnym celem odnośnie wagi/sylwetki. W tej kwestii wszystko idzie zgodnie z planem, są postępy, jest zmiana ciała, ale widzę że mam problem z "odprężeniem", wyciszeniem, czy zresetowaniem głowy.

piątek, 18 maja 2018

Dawno nic nie pisałem ...

... to nie znaczy że tu nie zaglądałem i nie odpisywałem na Wasze maile, tu nic się nie zmieniło i jestem ze wszystkim na bieżąco. Co u mnie pytacie ?
Generalnie jest ok i panuje względny spokój, co jakiś czas ogarnia mnie ta beznadzieja odnośnie przyszłości, fakt że zapier..... w robocie i mam z tego (teoretycznie) profity finansowe jakoś tak nie cieszy, gdy komornik "zabiera" 60% wynagrodzenia, zatem każdy sukces nie napawa optymizmem

środa, 27 września 2017

Jestem ... dojrzałem ...

Bardzo Was przepraszam, że się tyle nic nie pisałem (ale zaglądałem przynajmniej raz w tygodniu), nie mam na to żadnego wytłumaczenia, więc nie będę nic ściemniał. Przeczytałem swój ostatni wpis i teraz wiem skąd tyle pytań o moją kondycję, co u mnie, bo rzeczywiście nie był to zbyt optymistyczny post - uspakajając - wszystko jest ok, dziękuję za troskę.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Zaczęło się ...

Od kilku tygodni zauważyłem że jestem jakiś bardziej nerwowy, zdecydowanie mam mniej cierpliwości do dziecka, co nie jest komfortowe zarówno dla mnie jak i dla niego, staram się trzymać nerwy na wodzy, ale nie zawsze to wychodzi i wciąż muszę myśleć o tym by się opanowywać, co jest z jednej strony frustrujące jak i meczące. Powód ? Myślałem że może to głód (ale nie było to to),

wtorek, 8 listopada 2016

Dziękuję ...

... za maile od Was wyrażające troskę o mnie bo dawno się nie odzywałem. Co prawda zaglądam tu często, ale nie miałem okazji nic napisać.  Jestem, jesteś trzeźwy, w pełnej abstynencji bez głupich "pomysłów" w głowie.
Jestem trzeźwy to jednak nie oznacza ze w stu procentach jestem zadowolony z życia, z tego jakie prowadzę, w jakim miejscu jestem - a dodatkowo pogoda nie sprzyja hura optymizmowi  (ale zawsze tak miałem).
Praktycznie codziennie "walczę" z brakiem chęci do robienia czegokolwiek, o ile chwile kiedy widzę się z synem (a widzę się praktycznie codziennie) są pozbawione takiego stanu, to już jak jestem sam bywa różnie. Ślęczenie wieczorami przed TV czy komputerem wiem ze do niczego nie prowadzi ale tak właśnie ostatnio spędzam wieczory. Duży udział w moim kiepskim nastroju ma praca, której mam dość, a zmiana wcale nie jest taka prosta (z różnych względów).
Całe szczęście ze gdzieś na wysokim priorytecie jest u mnie zadbanie o zdrowie,  o sprawność fizyczną, dietę (od ponad roku za siebie się wziąłem) wiec dość regularnie odwiedzam siłownię czy basen gdzie w pewien sposób się odprężam czy odstresowywuje.

Tyle ode mnie raz jeszcze dziękuję za troskę.

czwartek, 28 lipca 2016

I nadszedł koniec ...

... po 15 miesiącach skończyłem terapię. Pozostał mi blisko miesiąc kontaktu indywidualnego, oczywiście zawsze mam "zielone światło" na powrót ale mam nadzieję że nie będę musiał skorzystać.
Postaram się krótko podsumować ten okres.

czwartek, 28 kwietnia 2016

To już chyba wszystko ...

... na co czekam, co wiedziałem że jeszcze musi się wydarzyć. Kiedy nadszedł moment otrzeźwienia, kiedy zobaczyłem to całe zniszczenie jakie zrobiłem w rodzinie i finansach, kiedy zaczęły do mnie docierać konsekwencje jakie będę musiał ponieść, wiedziałem co mnie czeka. Zaczynając od początku: rozwód, wyprowadzka żony (choć początkowo to ja miałem się wyprowadzić), komornik

niedziela, 10 kwietnia 2016

sobota, 26 marca 2016

Święta. ..

Szczęśliwych, rodzinnych Świąt - dla wszystkich, dla tych którzy mają jeszcze szansę na takowe - nie przegrajcie tego !

piątek, 4 marca 2016

To już ponad 2 tygodnie ...

jak wyprowadziła się była żona z synem i mieszkam sam. Początkowo to ja miałem się wyprowadzić, ale niepewna przyszłość co do tego mieszkania (nie płacę całości rat kredytu hipotecznego) oraz okazja wynajęcia mieszkania po okazyjnej cenie skłoniło "byłą" do takiego ruchu - może to i lepiej, sam nie wiem. Z synem widzę się codziennie więc to dużo dla mnie znaczy, mój cel to bycie dobrym

wtorek, 12 stycznia 2016

Jestem ...

.... i praktycznie codziennie zaglądam na bloga, czytam Wasze komentarze, maile - odpisuję wg możliwości. Dawno nic nie pisałem bo niewiele się działo, w sensie non stop to samo: praca, "dom", terapia. Krótko o wszystkim - praca - niekończąca się gonitwa za wynikiem (taka praca w sprzedaży, w dużej korporacji), wciąż stres czy w tym miesiącu uda odpalić się premię. "Dom" - decyzja zapadła, szukam mieszkania (taniego), dla dobra wszystkich nie możemy już mieszkać razem, o ile miałem iskrę nadziei że może jakoś się ułoży, to na tą chwilę wiem że to nie możliwe, działamy sobie

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pozorny spokój. ..

Minął prawie miesiąc od ostatniego posta i blisko 10 miesięcy abstynencji. Jakiej 2 tygodnie temu zaczęło do mnie docierać, ze w moje życie wkradła się rutyna. Rutyna przeplatana nudą, za którą nigdy nie

niedziela, 4 października 2015

Wzlędny spokój

Dawno nie pisałem, może dlatego że za bardzo nic się nie dzieje - a może to tylko moje złudne odczucie, zatem po kolei co u mnie:
- ja - urlop jeszcze mnie "trzymał" przez kilka dni, dniami towarzyszył mi spokój, mało co mnie denerwowało, czułem że odpocząłem, a potem wszystko wróciło no normy,
- terapia - bez zmian, chodzę, udzielam się, poznaję mechanizmy, siebie, zwroty pozwalają mi spojrzeć na siebie przez pryzmat reszty grupy - dają również do myślenia,

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Po urlopie ...

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem na urlopie. Śmiało mogę powiedzieć że był to pierwszy "prawdziwy" urlop od kilku lat. Do tej pory schemat był identyczny: siedziałem non stop z telefonem lub laptopem i grałem lub pracowałem, albo jedno i drugie. Dziś z czystym sercem mogę powiedzieć że zadbałem o siebie, mając 2 tygodnie urlopu pierwsze 5 dni spędziłam sam ze sobą pod namiotem na rybach, ja i natura, zero telefonu, zero maili - pierwszy w życiu taki urlop - polecam. Psychicznie

czwartek, 6 sierpnia 2015

Prośba do Was

Jeśli ktoś śledzi moje wpisy to zapewne zauważy że na początku publikowałem je nieco częściej niż raz na 2 tygodnie jak planowałem, związane było to z tym że masę spraw miałem w głowie, które chciałem z siebie w ten sposób "wyrzucić", podzielić się.
Jeśli są jakieś sprawy, o których byście chcieli usłyszeć, może o czymś zapomniałem napisać lub przeoczyłem - prośba piszcie na mail: hazardzistaja@gmail.com

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Przemyślenia ...

Rozpoczynając terapię byłem już w ok. miesięcznej abstynencji, jak już wspominałem przyszedł taki dzień, dokładnie nie pamiętam który, gdzie się zatrzymałem, obejrzałem za siebie i postanowiłem skończyć z hazardem. Na trapię poszedłem, by "poznać wroga", dowiedzieć się jak radzić sobie z głodami, generalnie usłyszeć więcej na temat hazardu, mechanizmów którymi się rządzi, czego powinienem unikać, jak radzić sobie z nim w dalszym życiu. Dziś na sens terapii patrzę nieco inaczej (szerzej), zauważyłem to jakiś czas temu. Terapia nie służy temu by nie grać, nie pić, nie brać (to czasami udaje się bez terapii), a abstynencja jest tylko pewnym fundamentem pod to, by zacząć trzeźwieć/zdrowieć - dla mnie oznacza to żyć, rozwijać się, świadomie podejmować decyzje (mimo że mogą być błędne). Odczuwać, dostrzegać i przeżywać to co dzieje się dookoła, otworzyć się na ludzi, odblokować swoje emocje, uczucia. Wziąć ster życia we własne ręce i samemu pokierować tym statkiem - dla wielu z Was to jest pewnie banalne, ale dla osoby która tkwiła w uzależnieniu kilkanaście lat to oznacza dużą zmianę.

sobota, 18 lipca 2015

Terapia - czytanie pracy przed grupą II

W czwartek czytałem swoją drugą pracę przed grupą, tekst poniżej:



"Mechanizmy uzależnienia.

Na podstawie zdobytej wiedzy, materiałów i zajęć grupowych, opiszę jakie mechanizmy obronne stosowałem, trwając w czynnym nałogu. Postaram się wymienić jak najwięcej z nich (np. racjonalizowanie, minimalizacja, kłamanie, zaprzeczanie, fantazjowanie, intelektualizowanie, obwinianie innych, odwracanie uwagi, koloryzowanie wspomnień). Do każdego mechanizmu obronnego podam konkretny przykład z mojego życia, kiedy go używałem by podtrzymać trwanie w moim nałogu.



W przypadku pisania tej pracy, musiałem trochę bardziej się skupić, by dopasować moje zachowania do zdefiniowanych mechanizmów obronnych. Przeglądając i wczytując się w te najczęściej pojawiające się znalazłem kilka, których stosowanie mam nadzieję trafnie przypisałem do sytuacji