... i żyć.
Żyć w trzeźwości, w pełnej uważności, w zgodzie samym ze sobą, bo nie wiadomo jakimi sztuczkami może chora głowa chcieć mną manipulować i chcieć powrócić do tego co tak dobrze zna, by zanurzyć się w krainie pełnego skupienia, wykresów, analizy i nadziei że jak się postaram, jak się przyłożę (bo wiem co robiłem źle), jak mi pójdzie, to życie w końcu będzie takie jakie o jakim marzę - niezła ściema. Nie wiadomo czy będą to słodkie słówka, czy gorzkie słowa. A niebezpieczeństwo może przybrać każdą formę: extra kasy, poczucia samotności, problemów w pracy, pewności siebie, poczucia beznadziei, wręcz zadowolenie z życia bo wszystko układa się po mojej myśli - poje...e nie ?!?
Ostatnie miesiące u mnie to górki, dołki (k..a lepszych słów nie mogłem dobrać). Doświadczenie pokazuje że te "lepsze dni" muszę/powonieniem wykorzystywać by budować siebie, wzmacniać się, by jak nadejdzie ten "gorszy czas" móc wykorzystać zasoby i na fali tych dobrych praktyk przejść przez ten okres suchą stopą - czego sobie i Tobie życzę.
Powodzenia !!!