poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Coś łazi mi po tej łepetynie ...

 … bo zaczynam dochodzić do dziwnych wniosków. Nie wiem jak to nazwać: spojrzeniem z dystansu, widzeniem nie z punktu ego, ale jak emocje opadają, jestem w stanie spojrzeć na daną sytuację bardziej „z boku”.

Odnoszę się teraz do relacji, oczywiście to ma sens jak dwie osoby maja takie podejście. Widzę wyższe dobro które powinno mi/nam przyświecać, widzę jasny cel i te wszystkie kłótnie, nieporozumienia wydają się błahe vs ten cel nadrzędny. Że teraz wiem gdzie tkwią błędy, co trzeba wyeliminować, co trzeba zrobić, jakie zasady wprowadzić, czego się trzymać i to wszystko wydaje się takie proste i logiczne – do czasu, gdy wkraczaj emocje, które przejmują ster i potrafią siać ogromne zniszczenia, które mają swoje konsekwencje.

I wiecie co ja tu widzę, widzę 1:1 schemat po każdym wyzerowaniu konta na forex, gdzie czekałem na kolejną wypłatę, jakieś pieniądze i przez ten czas analizowałem co poszło nie tak i teraz wiem gdzie tkwią błędy, co trzeba wyeliminować, co trzeba zrobić, jakie zasady wprowadzić, czego się trzymać i to wszystko wydaje się takie proste i logiczne – było identycznie.

I pomimo tego, że widzę wśród osób ze wspólnoty, również takie osoby, które są w szczęśliwych związkach, to właśnie dziś doszedłem (przyszło mi do głowy) do bardzo smutnego wniosku. Skoro jestem hazardzistą, jestem bezsilny wobec hazardu, wiem że nigdy nie będę mógł grać jak normalni ludzie bo nie umiem tego kontrolować (to jest zdanie z tekstu który czytamy na początku każdego mitingu), to być może również ja, dokładając inne wady - jak inni normalni ludzie nie potrafię kochać i nie powinienem zawracać komuś dupy, żeby go nie krzywdzić ?


wtorek, 7 kwietnia 2026

Święta i po świętach...

 ... a w głowie burdel, cyrk, bo były plany i

"... miało być tak pięknie

Miało nie wiać w oczy nam

I ociekać szczęściem

Miało być "sto lat! sto lat!"

Mam w sobie tyle niezgody, niezrozumienia, poczucia krzywdy, zawodu i najgorsze jest to że po drugiej stronie jest to samo i wiele wiele więcej. 

Staram się to zaakceptować, bo innego wyboru nie mam, ale w zależności z jakiego poziomu spojrzę na całość dostaje różne odpowiedzi. Swoje głowa, serce, zdrowy rozsądek, własne granice, potrzeby, oczekiwania. 

I można mówić wszystko, ale to tylko słowa, a samopoczucie, emocje to zupełnie inna bajka.