poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Coś łazi mi po tej łepetynie ...

 … bo zaczynam dochodzić do dziwnych wniosków. Nie wiem jak to nazwać: spojrzeniem z dystansu, widzeniem nie z punktu ego, ale jak emocje opadają, jestem w stanie spojrzeć na daną sytuację bardziej „z boku”.

Odnoszę się teraz do relacji, oczywiście to ma sens jak dwie osoby maja takie podejście. Widzę wyższe dobro które powinno mi/nam przyświecać, widzę jasny cel i te wszystkie kłótnie, nieporozumienia wydają się błahe vs ten cel nadrzędny. Że teraz wiem gdzie tkwią błędy, co trzeba wyeliminować, co trzeba zrobić, jakie zasady wprowadzić, czego się trzymać i to wszystko wydaje się takie proste i logiczne – do czasu, gdy wkraczaj emocje, które przejmują ster i potrafią siać ogromne zniszczenia, które mają swoje konsekwencje.

I wiecie co ja tu widzę, widzę 1:1 schemat po każdym wyzerowaniu konta na forex, gdzie czekałem na kolejną wypłatę, jakieś pieniądze i przez ten czas analizowałem co poszło nie tak i teraz wiem gdzie tkwią błędy, co trzeba wyeliminować, co trzeba zrobić, jakie zasady wprowadzić, czego się trzymać i to wszystko wydaje się takie proste i logiczne – było identycznie.

I pomimo tego, że widzę wśród osób ze wspólnoty, również takie osoby, które są w szczęśliwych związkach, to właśnie dziś doszedłem (przyszło mi do głowy) do bardzo smutnego wniosku. Skoro jestem hazardzistą, jestem bezsilny wobec hazardu, wiem że nigdy nie będę mógł grać jak normalni ludzie bo nie umiem tego kontrolować (to jest zdanie z tekstu który czytamy na początku każdego mitingu), to być może również ja, dokładając inne wady - jak inni normalni ludzie nie potrafię kochać i nie powinienem zawracać komuś dupy, żeby go nie krzywdzić ?


6 komentarzy:

  1. Może nauka regulacji emocji ? Terapia? Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może. Kto jej w dzisiejszych czasach nie potrzebuje :)
    Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa bez żadnego działania nic nie znaczą …
      Może dla innej kobiety będziesz w stanie się zmienić.

      Powodzenia.

      Usuń
    2. Do tanga trzeba dwojga.
      100% "winy" nigdy nie jest po jednej stronie.
      A postawa "zmień się bo tak chcę", bo inaczej Cie nie zaakceptuje, bo jak się zmienisz będziesz do mnie pasował i będziesz "odpowiedni" - bo ze mną przystko jest "ok" - nie kupuję tego.

      https://www.youtube.com/watch?v=9UXt_Cj0YSQ&list=RD9UXt_Cj0YSQ&start_radio=1

      Usuń
    3. Tyle, że ktoś kto walczył o relacje przez dwa lata może już nie mieć siły na kolejną „inicjatywę”.
      „Milo by było” gdyby druga strona też pokazała, że jej „zależy”.

      Usuń
  3. To nie o "walkę, inicjatywę i pokazywanie" chodzi - doceniam i podziwiam.
    Jeśli druga strona absolutnie nic nie robi ze sobą (a kryształowa nie jest), to można wracać 100 razy a efekt będzie ten sam. Przypisuje się to Einsteinowi „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

    OdpowiedzUsuń